Jesienna pielęgnacja twarzy kwasami czas start! :).

10/17/2014 Adabloguje 14 Comments

Kochani, jesień to idealna pora do rozpoczęcia pielęgnacji twarzy kwasami. Ja już zaczęłam troszeczkę wcześniej, ale za to mogę się Wam pochwalić pierwszymi efektami stosowania takiej kuracji :). Jeżeli jeszcze nie zdecydowałyście się na kwasy albo się wahacie, dzisiejszy wpis będzie dla Was idealny, ponieważ te kwasy, które Wam zaprezentuje cechują się niskimi stężeniami, także żadnej krzywdy Wam nie wyrządzą, a z pewnością poprawią stan cery :).

Kwasy są modne nie od dziś. Wystarczy spojrzeć na sklepowe półki a zauważymy, jak ten sposób pielęgnacji stał się bardzo popularny.
Spośród innych składników wyróżnia je wielozadaniowość i efekty, jakie otrzymujemy po ich stosowaniu. Jeśli jesteś w stanie dobrać odpowiednie kwasy do potrzeb swojej skóry i systematycznie ich używać, naprawdę możesz się spodziewać zaskakujących efektów. Nie musisz wybierać się do kosmetyczki na zabieg kwasami jeśli sama potrafisz "ogarnąć" temat i dobrać idealne kwasowe połączenia dla Twojej cery. Jeśli jednak nie masz zielonego pojęcia o tych specyfikach i ich działaniu to oczywiście polecam wizytę u kosmetyczki - jej wiedza i doświadczenie pomoże Ci w zwalczeniu problemów Twojej skóry. 


Zacznijmy od toniku z dziesięcioprocentową zawartością glukonolaktonu. Czym jest wogóle ta substancja? 


Glukonolakton – kolejny przedstawiciel PHA (polihydroksykwasów), jest substancją nietoksyczną i niedrażniącą.

Posiada wszystkie cechy charakterystyczne dla kwasów PHA.
- naturalny antyoksydant,
- silnie nawilża,
- przyśpiesza regenerację komórek,
- odżywia, ujędrnia i wygładza,
- działa przeciwzapalnie,
- wzmacnia odporność skóry na zewnętrzne czynniki drażniące,
- pomocny przy niwelowaniu skutków poparzenia słonecznego.

Likwiduje
- szorstkość skóry,
- rozszerzone pory,
- zmarszczki,
- przebarwienia.

Polecany szczególnie do pielęgnacji skóry bardzo wrażliwej, alergicznej, zwiotczałej z zaburzoną gospodarką wodną. Stosowany także w preparatach wspomagających przy trądziku pospolitym i różowatym, atopowym zapaleniu skóry, egzemach. Szczególnie polecany dla osób nie tolerujących innych kwasów hydroksylowych przy złuszczaniu warstwy rogowej naskórka. Glukonolakton pomaga także w likwidacji przebarwień po trądzikowych i po nadmiernym opalaniu. (źródło: zrobsobiekrem.pl ).



W Internecie znajdziecie mnóstwo różnorodnych przepisów na tonik z glukonolaktonem, a jego wykonanie jest bajecznie proste. Wystarczy mieć wszystkie półprodukty, odrobinę czasu i tonik gotowy. Ja swój specyfik ukręciłam w formie żelu, ponieważ jest to dla mnie najwygodniejszy i ekonomiczny sposób - aplikuję pompką dogodną ilośc i nakładam na twarz, bez obaw, że coś może cieknąć po rękach. Są też toniki w formie sprayów oraz te tradycyjne, wodniste - to, jaką formę sobie wybierzecie zależy od Was i Waszych upodobań  ;). 

Jakie są efekty po stosowaniu toniku? W znacznym stopniu pozbyłam się dużych zaskórników i na tym najbardziej mi zależało. Kiedyś, będąc jeszcze osobą niezaznajomioną w pielęgnacji skóry twarzy traktowałam ją dosyć drastycznie, używając wysuszających żeli, gruboziarnistych peelingów i różnorodnych zabiegów złuszczających. W ogóle jej nie nawilżałam, a wiadomo, w takiej sytuacji skóra sama zaczęła się bronić i produkować większą ilość sebum. W efekcie pojawiły się u mnie pokaźnych rozmiarów zaskórniki, które od tej pory były moją zmorą. Dzięki tonikowi po ok. miesięcznej kuracji Ci czarni wrogowie zostali zwalczeni, z czego przeogromnie się cieszę :). Dodatkowe efekty jakie udało mi się osiągnąć to jedwabiście gładka, napięta cera, wyrównany koloryt oraz dogłębne nawilżenie skóry. Widać ogólną poprawę stanu cery, sprawia wrażenie jakby przeszła jakiś zabieg regeneracyjny :). Nawet moja wielka zmarszczka na czole (ciągle marszcze czoło jak się złoszczę ;) spłyciła się i jest mniej widoczna ;). 




Kolejnym moim "kwasowym" przyjacielem jest krem mikrozłuszczający z kwasem migdałowym z Ziajii :). Pisałam już o nim TU, a dzisiaj pragnę skupić się na tym migdałowym kwasie oraz jego działaniu. 

Kwas migdałowy należy do grupy kwasów owocowych AHA. W stężeniu do 10% kwas migdałowy ma bardzo efektowne działanie nawilżające, niewidoczne dla oka działanie złuszczające na powierzchowną warstwę rogową naskórka, oraz wspomaga odnowę i regenerację skóry właściwej poprzez pobudzenie aktywności fibroblastów.

Przy długotrwałym stosowaniu preparatów zawierających kwas migdałowy obserwujemy:

- odbudowę włókien sprężystych i poprawy elastyczności skóry,
- zwiększoną produkcję włókien kolagenu i mukopolisacharydów,
- przyspieszenie odnowy komórkowej,
- zmiękczanie i wygładzanie skóry, poprawa barwy i faktury skóry
- zmniejszenie zmarszczek i spłycenie blizn, zapobieganie starzeniu się skóry,
- rozjaśnienie plam pigmentowych i przebarwień,
- czyszczenie skóry,
- regulacja zaburzeń rogowacenia. (źródło: zrobsobiekrem.pl). 


Krem zawiera 3 % kwasu migdałowego, a więc nie jest to duże stężenie. Osobiście stosuję go również na dzień, ponieważ krem jest naprawdę bardzo delikatny, a moja skóra nie jest wystawiona na ekspozycję słoneczną. Pamiętajcie o tym, że podczas kuracji kwasami należy używać  filtrów UV, w innym wypadku możemy się nabawić przebarwień na skórze. Substancjami czynnymi, jakie zawiera krem jest oczywiście złuszczający kwas migdałowy, ekstrakt z liści Manuka o działaniu antybakteryjnym oraz ściągająco-łagodzący glukonian cynku. Jakie efekty zauważyłam po stosowaniu tego kremu? Przede wszystkim skóra jest oczyszczona, świeża i gładka w dotyku. Zaskórniki uległy zmniejszeniu, widać odblokowane pory, co jest dla mnie bardzo ważne. Krem odnawia również naskórek nie pozostawiając przy tym podrażnień, koloryt cery jest bardziej wyrównany. 



Obydwa produkty zasługują na wielki plus za konsystencję. Zarówna krem z Ziaji jak i tonik z glukonolaktonem mają formę żelu, dzięki czemu idealnie rozprowadzają się na twarzy i w żadnym stopniu nie powodują efektu zapychania. Wielka zaleta tych obu produktów, wreszcie mogę się cieszyć czystą, gładką skórą. 

Jeśli jesteście początkujące i nie wiecie od czego zacząć to gorąco polecam te dwa produkty. Wszystkie składniki potrzebne do zrobienia toniku z glukonolaktonem znajdziecie na stronie www.zrobsobiekrem.pl. Krem z Ziaji natomiast jest ogólnodostepny, znajdziecie go nawet w hipermarketach ;). 



Używacie kwasów?  Może planujecie rozpocząć kurację ? :) 

PS: Wczoraj do mojej kwasowej kolekcji dołączył również rumiankowy żel z kwasem salicylowym marki Sylveco, także niedługo spodziewajcie się odzewu w jego sprawie  ;). 





14 komentarzy:

  1. Ja używam kwasu migdałowego, ale mam ochotę na zmiany :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie od pewnego czasu zastanawiam się nad tym, czy przypadkiem nie zakwasic nieco mojej pielęgnacji. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapomniałabym dodać: bardzo mądry, przydatny post! Gratuluję Kochana! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wczoraj dotarł do mnie mój pierwszy kwasior - 6% pha w postaci toniku, z BU ;) Jestem podekscytowana i nie mogę doczekać się efektów ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja wolę jednak tak jak radzisz iść pierwsze o poradę do kosmetyki w przypadku stosowania samodzielnie kwasów. Trzeba naprawdę uważać przy używania ich. A o tej nowości z Zjai ostatnio wszędzie głośno, aż chce się sprawdzić na sobie czy aby warto

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem warto, ale najlepiej połączyć go z innym kwasem. U mnie Glukonolakton i kwas migdałowy to połączenie idealne :).

      Usuń
  6. Ja w tym roku kwaszę się głównie migdałem i nieco próbuję z mlekowym :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Żel rumiankowy z Sylveco jest świetny!
    Ja raczyłam się tonikiem glikolowym zeszłej jesieni. W tym roku też planuję. Krem z zZiaja też mam w zapasach, ale się go nieco boję, ponieważ wysypało mnie ostatnio strasznie po kremie z kwasami Iwostin.
    A myślę jeszcze o kremie z kwasem migdałowym Pharmaceris.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo lubię kwas migdałowy, dwa lata smarowałam się nim pod postacią serum migdałowego z BU. W tym roku postawiłam na odmianę - mlekowy i salicylowy z Toniku AHA/BHA z BU to moja podstawa. Używam też różnych kwasowych "dodatków" - tego kremu z Ziaji, o którym piszesz (potwierdzam, jest naprawdę świetny), 2% salicylka w żelu Sylveco oraz toniku odmładzającego z Bielendy z kwasem mlekowym. Powoli moja skóra znów wychodzi na prostą :) W szufladzie czeka jeszcze Serum Olejek-Lemon z BU, ale to za jakiś czas :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przybij piątkę, ja też się kwaszę! Na co dzień to tylko żel rumiankowy z Sylveco, ale jesienią idę na całość :) Cały wrzesień w użytku był kwas PHA ^% z Biochemii Urody, potem już samoróbki z kwasu migdałowego. Tonik 6% plus peelingi, w nadziei, że w końcu blizny potrądzikowe zrobią się mniej widoczne. Pory już się zwęziły!

    OdpowiedzUsuń

Komentarze od Was sprawiają mi wielką radość ! :)).
Jesteście moją MOTYWACJĄ :-).